Recenzje - PC
Yoorko

Wiem, że nowe sytuacje mogą być przerażające | Trover Saves the Universe

Czasami trafiamy na gry, o których nie wiemy co myśleć. Nie są doskonałe pod żadnym względem, a jednak przyciągają jakimś elementem na tyle mocno, że – czasami nawet nieco na siłę – chcemy je ukończyć. Może to być fabuła, którą musimy poznać za wszelką cenę. Innym razem humor, którego kolejne dawki na tyle nas bawią, że nie chcemy stracić możliwości poznania kolejnych żartów. Trover Saves the Universe nie jest grą wybitną. Jest grą zaledwie poprawną. Jednak za każdym razem, kiedy na chwilę od niej odchodziłem, z niecierpliwością oczekiwałem kolejnej sesji.

Zapowiedzi
Yoorko

Hype loading #001 – Q4 2019 | Nadchodzące hity czy wielkie rozczarowanie?

Elektroniczna rozrywka to wielomilionowy biznes, który jest w stanie pożreć każdą ilość zainwestowanych w produkcję pieniędzy (ekhu..Star Citizen…ekhu). Nic więc dziwnego, że wydawcom zależy, aby ich tytuł znalazł się na półkach jak największej liczby graczy. Chcą nam sprzedać produkt, zanim ten w ogóle powstanie. Zależy im na naszej ekscytacji, chcą wkraść się w nasze myśli i sprawić, byśmy z wypiekami czekali na dzień premiery. Im potężniejszy hype, tym lepiej.

Recenzje - PC
Yoorko

Chyba się zakochałem! A wcale nie jest w moim typie | Brawlhalla

Nie lubię gier sieciowych. Nie przepadam także za bijatykami. Oczywiście nie wrzucajcie mnie do szufladki narzekających na toksyczną społeczność i brutalność wyżej wymienionych kategorii. Nie dogadaliśmy się z obydwoma gatunkami głównie dlatego, że po prostu brak mi umiejętności i cierpliwości do wypracowywania skilla, który w obydwu przypadkach jest niezbędny, aby porządnie cieszyć się tytułem. Dlatego też tak bardzo zdziwiłem się, kiedy obudziłem się po pierwszej sesji z omawianym dzisiaj tytułem. Brawlhalla, pomimo iż nie ma żadnej cechy, którą cenię sobie w grach, przykuła mnie do monitora na długi czas a każda kolejna potyczka, nawet ta przegrana, kończyła się siarczystym „Jeszcze raz”.

Rozważania
Yoorko

Studio, które ukształtowało pokolenie | RiP BioWare

BioWare to chyba jedyne studio, po upadku którego naprawdę szczerze zapłaczę. I to nie tylko jako gracz, ale także (może nawet bardziej) jako fan wspaniałych, wciągających opowieści, które przez lata zaserwowali nam Kanadyjczycy. W swojej karierze gracza niejednokrotnie przyszło mi żegnać producentów i IP, które darzyłem sentymentem, ale chyba żadne z nich nie wpłynęło na mój rozwój fana elektronicznej rozgrywki tak bardzo jak BioWare. Może zabrzmi to nieco sentymentalnie, ale byli ze mną niemal od zawsze (o czym przez długi czas nawet nie wiedziałem), a ich produkcje stanowiły przełom sprawiający, że nic już nie smakowało tak samo.